Kolekcje

Urban chic – schyłek modowego konsumpcjonizmu?

By  | 

Urban chic – schyłek modowego konsumpcjonizmu?

W kolekcjach wielu marek w tym sezonie pojawiają się propozycje wyjątkowo skromne, wręcz ascetyczne. Gama kolorystyczna znacznie się zawęża, stylizacje nie oszałamiają ilością dodatków, modelki zamiast bujnych loków mają gładko zaczesane włosy. Czy moda zachłysnęła się przepychem i chce odpocząć w atmosferze chłodnego, wyciszonego spokoju? A może to tylko kolejny trend, który zniknie z okładek szybciej, niż się pojawił?

Jako przykład przywołać można kolekcje Mathieu Mirano, Céline czy Mullberry. Proste, nieskomplikowane, swobodne kroje i spójna kolorystyka. Również na polskim podwórku widać tendencję do promowania skromnych, nowoczesnych projektów – tu doskonałym przykładem jest pokazana niedawno nowa kolekcja marki Reserved.

„Dostrzegamy zapotrzebowanie na ubrania w stylu urban chic. Od początku tworzymy właśnie dla kobiet, które wybierają prostotę” – mówi Katarzyna Kołaczyk, właścicielka marki Lanti (http://www.lanti.pl). Czy prostota wyklucza kobiecość? „Absolutnie nie. Współczesne kobiety chętnie sięgają po sukienki i spódnice, przywiązują wagę do detali, lubią podkreślać sylwetkę. Sztuka polega na tym, by tworzyć ubrania, które na to pozwalają, a jednocześnie spełniają wymagania życia na najwyższych obrotach, jakie dzisiejsza kobieta prowadzi” – mówi Kołaczyk.

Skoro, jak wiemy, kryzys finansowy branża modowa ma już za sobą, jakie podłoże może mieć oszczędne krawiectwo? Można wyciągnąć wniosek, że wynika ono raczej z ewolucji gustu i stylu życia kobiet, niż z uwarunkowań finansowych. Co więcej, dzisiejsza konsumentka jest coraz bardziej świadoma – oczekuje najwyższej jakości i jest gotowa za nią zapłacić. Nie daje się łatwo oślepić blaskiem cekinów, często mówi: sprawdzam i wymagam.

Wychodząc naprzeciw tym wymaganiom, projektanci szyją rzeczy nieskomplikowane, które łatwo ze sobą zestawiać. „Nasze klientki mają tyle na głowie, że komponowanie stylizacji jest ostatnią rzeczą, o której marzą każdego wieczoru. Przychodzą do nas po ubrania, którym mogą zaufać, że dobrze ze sobą zagrają” – zdradza właścicielka Lanti. „Poza tym nadmiar koronek, cekinów i plis słabo sprawdza się w miejskiej dżungli, w biegu między pracą, domem, a zajęciami yogi”.

A jak rysuje się przyszłość skromnej, nowoczesnej mody? Przypuszczać można, że wraz z urbanizacją i zwiększaniem się liczby kobiet aktywnych zawodowo, taka prosta elegancja w stylu urban chic będzie zjednywała sobie serca (i szafy) coraz liczniejszego grona.